sobota, 29 lipca 2017

Budowa zakończona? Nie szkodzi – ocena oddziaływania na środowisko i tak nie ominie inwestora (nawet jeśli rozpoczął przed akcesją do UE…). Na kanwie wyroku TSUE oraz orzecznictwa sądów polskich.



Dla wielu z was może to być prawdziwe zaskoczenie – proces budowlany dobiegł końca, można już użytkować budynek/instalację, korki od szampana strzelają, a tymczasem (właściwy!) organ administracji stwierdza, że konieczne jest sporządzenie oceny oddziaływania na środowisko (OOŚ), a w następstwie – uzyskanie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach (DUŚ).
Na szczęście budowa domu jednorodzinnego nie wymaga ani OOŚ ani DUŚ (ale osiedle mieszkaniowe albo pole kempingowe już może wymagać, jeżeli ma być zlokalizowane na terenie dajmy na to rezerwatu przyrody lub jego otuliny…).
Żeby było jeszcze ciekawiej, wspomnę tylko, że sporządzenie OOŚ i uzyskanie DUŚ będzie potrzebne nie tylko przy pozwoleniu na budowę ale również na etapie wydawania tzw. „wuzetki”! Tak na marginesie, przepisy ustawy z dnia 3 października 2008 roku o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz o ocenach oddziaływania na środowisko mogą być koszmarem dla wielu przedsiębiorców – raz, że ustawa nie jest szczytem techniki legislacyjnej, dwa, że zawiera wiele ograniczeń dla potencjalnych inwestorów (ktoś kiedyś zażartował, że na szczęście najważniejsze drogi, mosty i zakłady przemysłowe wybudowano w czasach PRL, gdy mieliśmy tylko swoją biurokrację, a tej z Brukseli czy Strasburga nie!). Inna sprawa, że dla niektórych muszą istnieć jakieś „hamulce”, inaczej wszystko zostałoby zabetonowane, a drzewa (i nie tylko) oglądalibyśmy na fotografiach (mój rodzinny Kraków jest konsekwentnie zabudowywany, zdaje się że w ramach „walki ze smogiem”).
Problem, który opisuję ma dwa oblicza, że się tak wyrażę. Pierwszym jest konieczność przeprowadzenia OOŚ/uzyskania DUŚ w sytuacji, gdy dany obiekt wybudowano z naruszeniem prawa budowlanego, a nadzór budowlany rozważa legalizację przedsięwzięcia.
Drugim problemem jest natomiast kwestia stosowania przepisów o OOŚ/DUŚ w sytuacji, gdy przedsięwzięcie zrealizowano przed akcesją Polski do UE, czyli przed wejściem w życie przepisów o obszarach NATURA 2000. Jak się okaże, nie jest tak jak większość sądzi (jeśli nie byliśmy członkiem UE, a coś budowaliśmy, to dyrektywy i rozporządzenia wspólnotowe nas nie obowiązują).

Trybunał o legalizacji
Trybunał Sprawiedliwości UE wydał w dniu 26 lipca br. bardzo ważny wyrok w sprawach  połączonych C‑196/16 Comune di Corridonia i in. i C‑197/16 Comune di Loro Piceno v. Provincia di Macerata.
Historia sporu jest następująca: w 2011 roku spółka VBIO1 zwróciła się do władz włoskiego regionu Marche o zezwolenie na budowę i eksploatację położonej w gminie Corridonia instalacji do produkcji energii elektrycznej z biogazu. Następnie przedłożyła przedsięwzięcie prowincji Macerata, aby dokonała ona wstępnego badania konieczności oceny oddziaływania na środowisko. Jednak władze regionu Marche, po zmianie przepisów uznały, że nie trzeba przeprowadzać OOŚ i udzieliły zezwolenia na budowę i eksploatację tej instalacji w gminie Corridonia, która zaskarżyła tę decyzję do regionalnego sądu administracyjnego dla regionu Marche. W wyroku z dnia 10 października 2013 roku sąd ten stwierdził nieważność wspomnianej decyzji z uwagi na niezgodność właściwych przepisów tej ustawy z dyrektywą 2011/92. Rada Stanu utrzymała ten wyrok w mocy.
Spółka wstrzymała eksploatację instalacji i ponownie złożyła prowincji Macerata wniosek o wstępne zbadanie konieczności oceny oddziaływania tej instalacji na środowisko. Władze prowincji uznały tym razem, że taka ocena była konieczna, a wspomniana instalacja spełniała wymogi ochrony środowiska. Gmina Corridonia wniosła skargę o stwierdzenie nieważności tych decyzji regionalnego sądu administracyjnego dla regionu Marche podnosząc, że dokonana ocena nie była zgodna ani z art. 191 Traktatu o funkcjonowaniu UE, ani z  dyrektywą 2011/92, ponieważ została dokonana po wybudowaniu danej instalacji. Tyle o sprawie C – 196/16. W sprawie C – 197/16 zaistniała prawie identyczna sytuacja.
W sprawach C‑196/16 i C‑197/16 regionalny sąd administracyjny dla regionu Marche postanowił zawiesić postępowanie i zwrócić się do Trybunału z  pytaniem prejudycjalnym czy przeprowadzenie OOŚ po wybudowaniu i oddaniu do użytku tej instalacji jest zgodne z prawem wspólnotowym.
Trybunał uznał, że jest to działanie (co do zasady) zgodne z prawem UE. OOŚ może być przeprowadzona tytułem legalizacji przedsięwzięcia, pod warunkiem, że okazji do obejścia norm prawa Unii lub uchylenia się od ich stosowania oraz ocena przeprowadzona tytułem legalizacji nie dotyczy jedynie oddziaływania tej instalacji na środowisko w przyszłości, ale uwzględnia skutki dla środowiska, które wystąpiły od czasu wybudowania tej instalacji!
Co ciekawe, w naszym prawie istnieje przepis, który na to pozwala: art. 49 ust. 4a ustawy z dnia 7 lipca 1994 roku – Prawo budowlane. Na jego podstawie zapadło już wiele orzeczeń sądów administracyjnych, że przytoczę wyrok NSA z dnia 28 października 2016 roku (sygn. II OSK 764/16): Jeżeli inwestycja została już zrealizowana, a inwestor ubiega się o decyzję środowiskową, to wszczęcie tzw. postępowania legalizacyjnego (prowadzonego na podstawie art. 48 i 49 Prawa budowlanego) przed organem nadzoru budowlanego nie stanowi okoliczności warunkującej wydanie decyzji środowiskowej. Innymi słowy, dopuszczalne jest prowadzenie postępowania w sprawie wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach dla inwestycji już zrealizowanej niezależnie od tego, czy dla tej inwestycji toczy się postępowanie legalizacyjne. Jak widać, NSA w swojej interpretacji idzie jeszcze dalej… (aczkolwiek 2 dni wcześniej orzekł w odmienny sposób!).

Przecież zacząłem budować przed wejściem do Unii… O co chodzi?
Niezły „psikus” (chociaż nie 1 kwietnia) zrobił WSA w Gdańsku pewnemu mieszkańcowi województwa pomorskiego. Inwestor zamierzał budować jaz na rzece i elektrownię wodną.
Legitymował się „wuzetką” z 2006 roku, zgodą na zmianę przeznaczenia gruntów leśnych na inne cele, nie miał jedynie DUŚ. Wójt gminy Damnica odmówił jednak określenia uwarunkowań środowiskowych dla inwestycji, gdyż teren na rzeka znajduje się w granicach obszaru NATURA 2000, a straty w roślinności i rybach wędrownych są nie do uniknięcia. Inwestor odwołał się do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Gdańsku ale nic nie wskórał. Pomogła dopiero skarga do sądu administracyjnego – WSA w Gdańsku, wyrokiem z dnia z dnia 24 czerwca 2015 roku (sygn. akt II SA/Gd 821/14) uchylił decyzję SKO w Gdańsku i dał temu organowi wytyczne. Co z tego, skoro, SKO po raz drugi utrzymało w mocy niekorzystną decyzję wójta (taki prawniczy ping – pong, który obrazuje pewne niedomagania procedury administracyjnej i sądowoadministracyjnej…).
Inwestor znów złożył skargę do WSA ale tym razem nie miał szczęścia. Sąd w wyroku (nieprawomocnym jak na razie) z dnia 20 czerwca 2017 roku (sygn. akt II SA/Gd 428/16) orzekł, że skarżący nie ma racji co do niewłaściwego zastosowania przepisu art. 33 ustawy z dnia 16 kwietnia 2004 roku o ochronie przyrody (o zakazie powodowania znaczących i negatywnych oddziaływań na obszar Natura 2000). Sąd uznał, że w sytuacji, gdy planowane zamierzenie rozpoczęto jeszcze przed transpozycją do polskiego prawa przepisów wspólnotowych o obszarach Natura 2000 (w opisywanej sprawie pierwsze prace rozpoczęto w 1994 roku, a wniosek o „wuzetkę” złożono w 2003 roku) i tak zastosowanie mają ograniczenia dla inwestycji na obszarze NATURA 2000. Dlaczego? Cóż, diabeł tkwi w szczegółach (jak zwykle)…
Zgodnie z ustawą z dnia 18 maja 2005 roku o zmianie ustawy - Prawo ochrony środowiska oraz niektórych innych ustaw, procedura uzyskania DUŚ obejmuje wszystkie przedsięwzięcia, które uzyskały decyzję o warunkach zabudowy przed 28 lipca 2005 roku (czyli w dniu wejścia ustawy w życie). Jak podkreślił w sentencji wyroku WSA w Gdańsku, zamiarem ustawodawcy było objęcie procedurą środowiskowych uwarunkowaniach zgody na realizację przedsięwzięcia w zakresie oddziaływania na obszar Natura 2000 wszystkich przedsięwzięć, które decyzję o warunkach zabudowy uzyskały przed 28 lipca 2005 roku, a więc i przed 1 maja 2004 roku.
Domyślam się, że inwestor i tak wniesie skargę kasacyjną do NSA (o ile będzie miał siłę do dalszych sądowych potyczek).
Jak widać na powyższym przykładzie, trzeba bardzo uważnie czytać przepisy ustaw nowelizujących oraz przepisy przejściowe w poszczególnych ustawach.

2 komentarze:

  1. Ciekawie opisane. Czekam na jeszcze więcej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Coś na pewno się pojawi w związku z przygotowywanymi zmianami w prawie budowlanym...

    OdpowiedzUsuń