środa, 7 października 2015

Korzyści z przyrody? Jak najbardziej!



Instytut Ochrony Przyrody PAN w Krakowie prowadzi badania na temat postrzegania korzyści płynących ze środowiska w ramach projektu LINKAGE (finansowanego ze środków funduszy norweskich), więcej o projekcie naukowym linkage.iop.krakow.pl, natomiast ankieta jest dostępna tutaj: korzyscizprzyrody.pl. Można wyrazić swoją opinię na temat pięciu obszarów w Polsce np. o powiecie tatrzańskim. Badanie będzie prowadzone do 31 października 2015 roku.
Pierwszorzędnym celem projektu LINKAGE jest poprawa zarządzania różnorodnością biologiczną w Polsce i w Norwegii. Czyli tłumacząc z „naukowego” na polski, chodzi o znalezienie nowych rozwiązań dotyczących racjonalnego gospodarowania zasobami środowiska.
W ramach projektu zostaną sprawdzone korzyści, jakie ludzie (pojedyncze osoby, społeczeństwo jak i podmioty gospodarcze) uzyskują dzięki środowisku przyrodniczemu oraz skutki dla społeczeństwa wynikające z wprowadzenia różnych form ochrony przyrody.
Co to ma wspólnego z prawem ochrony środowiska? „Korzyści”, jakie uzyskujemy wszyscy, to m.in. korzystanie z bieżącej wody, możliwość aktywnego wypoczynku „na łonie natury” (turystyka górska) czy zwyczajne grillowanie. To wszystko uznawane jest za powszechne korzystanie ze środowiska (art. 4 ust. 1 ustawy z dnia 27 kwietnia 2001 roku – Prawo ochrony środowiska). Przysługuje ono z mocy ustawy każdemu i obejmuje korzystanie ze środowiska, bez użycia instalacji, w celu zaspokojenia potrzeb osobistych oraz gospodarstwa domowego, w tym wypoczynku oraz uprawiania sportu.
Oczywiście wszystko w ramach tzw. zrównoważonego rozwoju. Trzeba chronić środowisko, ale przesada byłaby nie na miejscu, przykładowo obowiązek uzyskania pozwolenia na wprowadzanie gazów i pyłów do atmosfery dla każdego, kto rozpala ognisko czy piec w domu. Po prostu, nie dałoby się funkcjonować…

czwartek, 1 października 2015

Prawo ekologiczne porównawcze cz. 18. Argentyna i „cywilistyczne” ujęcie środowiska naturalnego.



W dniu 1 sierpnia 2015 roku wszedł w życie nowy argentyński Zunifikowany Kodeks Cywilny i Handlowy (który zastąpił stary kodeks z 1871 roku). Co w nim takie nadzwyczajnego, że o tym wspominam?
Otóż przepisy ww. kodeksu wprowadzają do argentyńskiego prawa cywilnego (opartego, tak jak nasze na prawie rzymskim) nowe pojęcie rzeczy. Rzeczami będą zarówno zasoby naturalne (woda, kopaliny) jak i energia. Na gruncie polskiego Kodeksu cywilnego, żaden z tych elementów nie może być uznany za rzecz, a co najwyżej za „przedmiot materialny” (z wyjątkiem energii!). Ma to swoje określone skutki w obrocie gospodarczym. 
W Polsce dopiero wyodrębniona część zasobów wodnych (woda wprowadzona do urządzeń wodociągowych) lub określona ilość energii może być przedmiotem umowy sprzedaży… Rzeki nie można sprzedać! Kopaliny (np. węgiel kamienny) są częścią składową gruntu. Dlatego też, dla wielu z nas argentyńskie podejście do rzeczy (przedmiotów materialnych) może wydać się osobliwe.
Ponadto, nowy argentyński kodeks wyraźnie określa nienaruszone środowisko naturalne jako dobro wspólne. Cóż, nasze sądy konsekwentnie odmawiają uznania środowiska za dobro osobiste…

Jest nadzieja na powstrzymanie GMO!



Rzecznik Komisji Europejskiej ds. bezpieczeństwa żywności Enrico Brivio poinformował właśnie, że 14 państw członkowskich UE zakaże na swoim terytorium upraw organizmów modyfikowanych genetycznie. Pozostałe mają czas do soboty na poinformowanie KE o zamiarze wprowadzenia zakazu upraw GMO na mocy tzw. klauzuli opt-out.
Co istotne, państwa członkowskie mogą wprowadzić zakaz takich upraw nie tylko ze względów bezpieczeństwa zdrowia czy środowiska – jak to było wcześniej – ale również z powodów społeczno – ekonomicznych, użytkowania terenu, celów polityki rolnej i zagospodarowania przestrzennego.
Tymczasem w lipcu br., w Senat USA przegłosował ustawę o bezpieczeństwie żywności, która wbrew oczekiwaniom społecznym nie wprowadza obowiązkowego znakowania żywności GMO. Podobno znakowanie będzie zbyt kosztowne dla konsumentów... No comments!

środa, 23 września 2015

Parki narodowe w Polsce czyli marazm w dziedzinie ochrony przyrody.


            Impulsem do napisania tego posta był dzisiejszy artykuł w „Rzeczpospolitej” o ciekawym tytule i niemniej ciekawej tematyce: http://www4.rp.pl/Komentarze/309209891-Prawny-asfalt-w-puszczy.html. Wygląda na to, że leśnicy zaliczają kolejną wpadkę ( pierwszą były wyniki kontroli NIK, której prezes też ma kłopoty…). Czyżby rację mieli ci, którzy z drwiną mówią o „państwie teoretycznym”?

Parki narodowe w Polsce
Autor artykułu w „Rzepie” poruszył wstydliwy temat niemocy polskich władz i słabości prawa w dziedzinie tworzenia parków narodowych oraz innych form ochrony przyrody. Że tak jest, świadczą o tym fakty. Są one takie, że ostatni park narodowy – PN „Ujście Warty” utworzono w 2001 roku. Tych parków mamy „aż” 23,  z czego 15 utworzono przed wojną albo za „komuny”! Cóż, i tak jesteśmy lepsi od Duńczyków, którzy dopiero w 2009 roku utworzyli pierwszy park narodowy. Ale to marne pocieszenie.
Parki są na tyle cenne, że ich zasoby przyrodnicze zalicza się do strategicznych zasobów naturalnych Polski, zgodnie z art. 1 pkt 5 ustawy z dnia 6 lipca 2001 roku o zachowaniu narodowego charakteru strategicznych zasobów naturalnych kraju!
Pomysł utworzenia Turnickiego PN (o którym mowa w ww. artykule prasowym) pojawił się jeszcze przed II wojną światową. Starania ponawiano, ale jak widać ktoś ciągle rzuca „kłody pod nogi”. Mnie się wydaje, że lobby związane z przemysłem drzewnym… Zapraszam na stronę innego bloggera zainteresowanego ochroną przyrody: http://turnickiparknarodowy.blogspot.com/.
Jak wskazała w swoim raporcie fundacja ClientEarth, wciąż mówi się (i tylko mówi – przyp. aut.) o potrzebie utworzenia co najmniej trzech nowych parków: Mazurskiego PN, Jurajskiego PN, Turnickiego PN oraz powiększenia już istniejących, w szczególności Białowieskiego PN. Niektóry wskazują na potrzebę utworzenia PN Dolina Dolnej Odry (po stronie niemieckiej już istnieje). Co zatem stoi na przeszkodzie?

Tworzenie PN…
Wydawałoby się, że tworzenie parków narodowych (jak również innych form ochrony przyrody) ma solidne fundamenty prawne, że tak się wyrażę.
I tak po pierwsze, art. 6 lit. m ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 roku o gospodarce nieruchomościami (u.g.n.) jasno wskazuje, że ochrona zagrożonych wyginięciem gatunków roślin, zwierząt lub siedlisk przyrody jest celem publicznym (który można zrealizować m.in. przez utworzenie parku narodowego). Po drugie, art. 7 ust. 1 ustawy z dnia 16 kwietnia 2004 roku o ochronie przyrody  stanowi, że utworzenie lub powiększenie obszaru parku narodowego lub rezerwatu przyrody jest celem publicznym w rozumieniu u.g.n.  Utworzenie lub powiększenie obszaru parku narodowego lub rezerwatu przyrody obejmujące obszary, które stanowią nieruchomości niebędące własnością Skarbu Państwa, następuje za zgodą właściciela, a w razie braku jego zgody – w trybie wywłaszczenia określonym w przepisach u.g.n.  
Wyrażenie zgody na utworzenie lub powiększenie parku narodowego lub rezerwatu przyrody nie zamyka właścicielowi roszczeń odszkodowawczych związanych z obniżeniem wartości nieruchomości stanowiącej jego własność. Zgodnie z art. 129 ust. 1 ustawy z dnia 27 kwietnia 2001 roku – Prawo ochrony środowiska, właścicielowi nieruchomości przysługuje prawo żądania wykupienia nieruchomości lub jej części, jeżeli w związku z ograniczeniem sposobu korzystania z nieruchomości korzystanie z niej lub jej części w dotychczasowy sposób lub zgodny z dotychczasowym przeznaczeniem stało się niemożliwe lub istotnie ograniczone. W przypadku, gdy właściciel nie jest zainteresowany wykupieniem nieruchomości, ale ma miejsce ograniczenie sposobu korzystania z jej własności, może on żądać odszkodowania za poniesioną z tego tytułu szkodę, która obejmuje również zmniejszenie wartości nieruchomości. Zagadnienia te były wielokrotnie przedmiotem wyrokowania przez sądy administracyjne.
Do tego wszystkiego należy dodać przepisy Konstytucji RP, nakazujące władzom publicznym zapewnienie bezpieczeństwa ekologicznego.
W teorii wszystko wygląda pięknie…

… w praktyce
Diabeł tkwi w szczegółach. W opisywanym przypadku, tym szczegółem jest art. 10 ust. 2 ustawy o ochronie przyrody (u.o.p.).  Utworzenie, zmiana granic lub likwidacja parku narodowego następuje w drodze rozporządzenia Rady Ministrów. Jednakże, cyt. przepis wskazuje, że określenie i zmiana granic parku narodowego może nastąpić po uzgodnieniu z właściwymi miejscowo organami uchwałodawczymi jednostek samorządu terytorialnego (radami gmin i powiatów oraz sejmikami województw). Co to oznacza?
Samorządowcy blokują rozwój parków narodowych m.in. w obawie o utratę dochodów – utworzenie bądź powiększenie parku narodowego oznacza spadek wpływów z tytułu podatku od nieruchomości i podatku leśnego. O ile w przypadku podatku od nieruchomości gmina może zwrócić się do państwa o zwrot utraconych dochodów, to w przypadku podatku leśnego taka możliwość nie istnieje.Poza tym, Lasy Państwowe sporo zarabiają na wyrębie... z czegoś muszą się utrzymać. Pytanie tylko, czy zarobki uzyskane w wyniku sprzedaży drewna nie przesłoniły innych celów. Oby nie skończyło się to sytuacją podobną do tej, jaka ma obecnie miejsce w Rumunii: http://www4.rp.pl/artykul/1199748-Rumuni-wyszli-na-ulice--by-bronic-lasow.html.
Pamiętajmy jednak, że argumenty finansowe nie mogą być rozważane przy tworzeniu parków narodowych. Wyrok Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości z dnia 14 stycznia 2010 roku w sprawie C – 226/08 Stadt Papenburg v. Republika Federalna Niemiec jednoznacznie wskazuje na konieczność uwzględniania wyłącznie ekologicznych (naukowych) przesłanek wyznaczania obszarów chronionych. Branie pod uwagę jakichkolwiek pozaprzyrodniczych kryteriów stanowiłoby zagrożenie dla realizacji celu określonego w art. 3 ust. 1 dyrektywy Rady 92/43/EWG z dnia 21 maja 1992 roku w sprawie ochrony siedlisk przyrodniczych oraz dzikiej fauny i flory (czyli „dyrektywy siedliskowej”), jakim jest zachowanie siedlisk przyrodniczych i siedlisk gatunków we właściwym stanie ochrony w ich naturalnym zasięgu lub ich odtworzenie!
Co prawda, z dniem 1 stycznia 2012 roku zmieniono feralny art. 10 ust. 2 u.o.p. w ten sposób, że utworzenie parków narodowych również wymagało akceptacji samorządowców, jednakże obecne brzmienie cyt. przepisu i tak pozwala (pośrednio) na blokowanie rozwoju PN poprzez brak zgody na określenie granic. Polskie przepisy to pewna egzotyka na tle uregulowań europejskich – ostateczna decyzja w sprawie utworzenia parku narodowego należy do wyłącznej kompetencji rządu (ewentualnie rządu i parlamentu) w Szwecji, Niemczech czy Hiszpanii! To właśnie model szwedzki (w 1909 roku powstał tam pierwszy w Europie PN) jest stawiany za wzór.  
Na marginesie, należałoby stworzyć system rekompensat dla jednostek samorządu terytorialnego, tak aby nie ponosiły one wyłącznie kosztów ekonomicznych i społecznych ochrony przyrody. Gminy są często zadłużone, a miejsca pracy są na wagę złota! Obecny system, w którym na samorządy nakłada się coraz to nowe obowiązki, niejednokrotnie bez zapewnienia źródeł finansowania z budżetu państwa, nie sprzyja ochronie przyrody…

środa, 9 września 2015

Odpowiedzialne inwestowanie na rynkach finansowych – czy spółki stosujące zasady CSR na pewno są „zielone”?



Od 2009 roku Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie prowadzi program Respect Index czyli indeks spółek odpowiedzialnych. Co oznacza słowo – wytrych „odpowiedzialnych”?
Chodzi o światową tendencję do prowadzenia działalności gospodarczej w oparciu o CSR czyli społeczną odpowiedzialność biznesu oraz kryterium ESG (Environmental, Social, Governance, czyli czynniki środowiskowe, społeczne i ekonomiczne).  Kto chciałby świadomie kupić akcje „truciciela”? Raczej nikt.
Jednym kryteriów oceny spółek z Respect Index jest kryterium Environmental  (czynniki środowiskowe) to znaczy: zarządzanie środowiskowe, ograniczanie oddziaływania środowiskowego, bioróżnorodność oraz aspekty środowiskowe produktów/usług. Więcej szczegółów można znaleźć na stronie: http://www.odpowiedzialni.gpw.pl/root.
Oczywiście udział w tym programie nie jest obowiązkowy. Przepisy dotyczące rynków kapitałowych nie zmuszają nikogo… ale lepiej być na indeksie niż nie być… Wiadomo, kwestie wizerunkowe. Co jednak, gdy spółki deklarujące, że są „eko” nie są wcale przyjazne środowisku? Cóż, w pewnych sytuacjach można zastanawiać się nad odpowiedzialnością za nieuczciwą reklamę albo odpowiedzialnością (cywilną i karna) z tytułu podawania nieprawdziwych danych w związku z dopuszczeniem papierów wartościowych do obrotu… O ile wiem, do tej pory w Polsce nie wystąpiła sytuacja w związku z „ekologią”. Aczkolwiek zdarzyło się w RPA.
Południowoafrykańskie Centrum Praw Środowiskowych sprawdziło 20 spółek giełdowych z listy SRI Index (odpowiednik naszego respekt Index). Większość z nich, nie tylko pozorowała działania na rzecz środowiska (np. oszczędność wody) ale regularnie naruszała przepisy o ochronie środowiska…